czwartek, 3 stycznia 2013

2013

Moja śp. Babcia kolekcjonowała kiedyś wielotomowe encyklopedie PWN. Takie w zielonych, dostojnych okładkach, z równie dostojnymi ilustracjami i rycinami. Podchodziła do tego z wielką pasją, zamawiając korespondencyjnie każdy tom (a było ich niemało - bo koło 40, a może i jeszcze więcej), każdą literkę i każde uzupełnienie tematyczne. Rozpakowywanie nowego tomu było niczym święto, a rosnąca kolekcja była ozdobą jej wieloletniego kredensu, pamiętającego czasy Sanacji. Zapewne wydała też na to niemałe pieniądze. Cel był jednak wiekopomny - zostawić coś na pokolenia, przecież wielotomowa, dostojna encyklopedia jest symbolem statusu każdego domostwa. Będzie też służyła lata, jeśli nie pokolenia, domownikom i ich młodocianej szarańczy.