piątek, 1 lutego 2013

Samotność?

Publiczne przyznanie do tego, że jest się samotnym, jest większą odwagą niż przyznanie się iż jest się nosicielem wirusa HIV.

To oczywiście wina publicznej nagonki, na bycie szczęśliwym "z kimś". Jeśli natomiast nie "z kimś", to zastępowanie tego kogoś gronem przyjaciół, którzy są lekarstwem na tą samotność, na wolny czas, na dowolne problemy. Ogólnie, bycie samotnym jest niemodne i nieracjonalne.

W szczęśliwym i idealnym świecie nie ma osób samotnych, tak jak nie ma osób chorych, niepełnosprawnych i przegranych.

Przyznanie się do bycia samotnym czyni z osoby dziwaka, czy wręcz nieudacznika, obiekt ostracyzmu. A co z tymi, którzy się nie odnajdują w żadnej z tych wersji i są samotni nawet w największym gronie?

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Warto dodać, że ludzie boją się samotności jak zarazy - osobie samotnej o wiele trudniej wyjść ze swojego dołka, bo otoczenie brzydzi się jej, jakby osoba samotna miała tajemną moc czynienia samotnymi innych. Przypomina to machanie rękami w powietrzu, nie znajdując punktu zaczepienia. Tak właśnie się czuję. A niby jestem ładny, ubrany, czyste uszy, włosy przycięte i tak dalej.