czwartek, 16 lutego 2012

"Nie szukam gwiazd" i "spoza środowiska"

Portale randkowe (gejowskie) posługują się własnym, hermetycznym językiem. Poza pozytywnymi określeniami "konkret", "spoza środowiska" czy "bez skojarzeń", pojawiają się także pejoratywne jak "gwiazda" czy "zwichnięty nadgarstek". Często jest to język wskroś prymitywny, ale jednocześnie rozumiany tylko przez wąskie grupy.

Zajmijmy się zatem dziś "gwiazdami" i "spoza środowiska".

Są to określenia hermetyczną podgrupę, wchodzącą w skład grupy homoseksualistów szukających randek na portalach randkowych. Są to określenia o tyle ciekawe, że nieakceptowalne powszechnie. Gdy część osób używa ich śmiertelnie poważnie, inni uważają je za pastisz, a jeszcze inne za przejaw prostactwa, prymitywizmu i homoseksualnego dna społecznego.

"Spoza środowiska" to typ pracusia, studenta, robotnika (a może i wojskowego) który nie chadza nigdzie gdzie może być skojarzony ze środowiskiem homoseksualnym, nie bywa w żadnym ciekawym miejscu, ogólnie przykładny polak katolik (dla sąsiadów). Zapewne nie wie nawet co to Plan B. "Gwiazda" to negatywne określenie osoby którą zna każdy, ma znajomych gejów w liczbie powyżej 30. Pomijam tutaj kwestie ubioru i image, gdyż nie jest istotna dla tego opisu.

I wiecie co? Im więcej żyje w tym mieście, tym bardziej chciałbym poznać kogoś "spoza środowiska" kto nie będzie "gwiazdą".

O marnych szansach poznania kogoś "nowego" pisałem kilka postów niżej. Wygląda to bowiem tak. Poznajesz nową osobę, atrakcyjną, wzbudzającą nadzieje i pozytywne rokowania. Szybko okazuje się, że macie jednak 50 wspólnych znajomych. Możesz po nich poznać klimat w jakich się obraca, styl życia jaki preferuje. Pokaż mi swoich znajomych, powiem Ci kim jesteś. Ona oczywiście dowiaduje się też ciekawostek o tobie, Ty o niej. W najgorszym wypadku, okazuje się, że główne jej zajęcie to owe "gwiazdorzenie" w hermetycznym środowisku tychże znajomych. I szlag trafia jakąkolwiek możliwość wzajemnego poznawania się, przecież już wszystko o sobie wiecie, wpisujecie się w schemat środowiska.

Jakże zatem chciałbym poznać kogoś "spoza środowiska" raz na jakiś czas. Może pozostaje łapać, tych rokujących, gdzieś na rogatkach warszawy? Nim nie zdążą się popsuć i nie dostrzegą mojego popsucia?