środa, 16 marca 2011

Seks, seks, seks

Nic tak nie promuje bloga w Google jak odpowiednie używanie słów kluczowych takich jak sex czy też bardziej polski seks. A jeszcze w połączeniu ze słowami chłopcy, geje, nieletni jest istnym materiałem na sukces.
Kto w końcu nie zajrzy kuszony takimi nagłówkami.

A teraz poważnie.

Z seksem, czyli spółkowaniem, jest dość dziwny problem. Czasem jest świetny, czasem kiepski, takie prawo natury.
Trafia się godzinny numerek pod prysznicem, który swoją namiętnością i pasją dodaje siły na najbliższy tydzień, jeśli nie miesiąc życia. Trafia się dość kiepskie machanie łapką na rogu łóżka sypialnianego, wzdychając pod nosem, że może byś już jednak łaskawie skończył?
Ciekawostką jest, że czasem potrafi być zajebisty z osobą której imienia nawet zbytnio nie pamiętamy już kilka miesięcy "po", albo co najwyżej mówimy jej uśmiechnięte "cześć" co jakiś czas na imprezie. Czasem okazuje się, że z osobą na której Ci zależało nigdy tak na prawdę nawet nie miałeś dobrego seksu. Niby tyle spędzonego wspólnie czasu, a tego elementu akurat brak, nul. Okazuje się, że po prostu byłeś wtedy kiepski.
Gdy Ci zależy, gorzej wychodzi? A może psychologowie mają rację i stres psuje dobre zbliżenia? A może po prostu są wtedy ważniejsze rzeczy niż penetracja lub jej brak?