Tradycyjnie (!) należy krótko podsumować rok.
Mam nieoparte wrażenie, że poprzedni Sylwester był tak niedawno... Ale fakt, to tylko wrażenie. Przecież to było tak na prawdę w chuj dawno.
Dużo działo się przez ten rok.
Jak co roku, kolejny 31 grudnia kończy się na innym statusie towarzyskim niż poprzedni. Część osób, które wydawało się, że będą ważne - gdzieś przez rok wyparowało. Z innymi buduje się systematyczną znajomość u podstaw, mogąc poważnie powiedzieć dzięki temu "znamy się już lata". Jeszcze inne ostentacyjnie odwróciły się. Do tego dochodzą oczywiście towarzyskie nowości. Czasem inspirujące, czasem po prostu ciekawe.
Udało mi się przeprowadzić do "samodzielnego" mieszkania. Nigdy więcej mieszkania z łysymi krypropedałami. To bardzo, bardzo męczące. Natomiast możliwość dowolnego biegania do kuchni bez majtek jest jednaj niesamowity luksusem, wartym każdej ceny.
Cały rok uczciwie przepracowałem. Wstyd przyznać, ale przez 25 lat życia, do tej pory najdłuższa moja praca wynosiła pół roku. Zaliczyłem przez rok dwie firmy, pomnożyłem pierwszą wypłatę. Nie jest źle.
Przestałem podrywać nastolatków, zacząłem proponować randki równolatką. Czasem propozycje najzwyczajniej spławiane, czasem przyjmowane. Grunt, że mam na nie odwagę. I wiem czego chcę.
Czuje, że ostatecznie przestaję dogadywać się z młodszymi od siebie. Ci, dość często, pomagali czuć mi się młodziej. Teraz, coraz częściej, pozwalają się czuć tylko niezręcznie.
Nieco gorsze wieści dobiegają jedynie z domu rodzinnego. Zdajesz sobie w pewnym momencie znajomość, że Twoja familia to nie są już młodzi ludzie. A właściwie są coraz starsi.
Nadal noszę skinny spodnie, ale bluzy coraz częściej zastępują marynarki. Chyba także wzrosła moja samoświadomość w kategorii "jak wyglądam, jak wyglądać".
Plany na przyszły rok:
- poszukać dodatkowych, ciekawych zajęć, by prywata była nie tylko okazją do dorobienia 200 zł, ale czymś o czym warto się chwalić
- pomyśleć nad redefinicją potrzeb wobec partnerów
- pomyśleć nad posiadaniem takowego
- ciągle dorastać, podnosząc średnią wieku swoich znajomych
- udowodnić sobie, że stabilizacja to nie tylko termin który straszy
- pogodzić się z tym ile mam lat i że 26, to niekoniecznie 20
Oraz apele, też na przyszły rok:
- nie róbcie modeli z wszystkich ładnych chłopców, bo nie będzie już totalnie kogo podrywać
- poznawajcie siebie personalnie, a nie z legend miejskich i relacji
- nie wierzcie, że w Warszawie niemodne mieć przyjaciół
- jakkolwiek dobry, lub jakkolwiek chujowy był 2011 - niech następny będzie lepszy; to zawsze da się zrobić
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz