wtorek, 8 listopada 2011

Jestem, żyję, jestem draniem


Pewna osoba uświadamiała mnie, że nie warto być w 100% jawnym gejem, bo nie wszyscy są przyjaźnie nastawieni.

Nie zrozumiałem tego. Jestem ostentacyjnym, bezczelnym pedałem. I wiecie co? Nigdy nie spotkało mnie w związku z tym nic złego. Nie mam na myśli tutaj zaczepek dresa w tramwaju, czy tego, że napierdalałem się w nocy na ulicy.  Albo, że mogłem może stracić kiedyś zęby. Mam na myśli coś co wpłynęło by bardziej na moje życie, kogoś kto stał by się przez to moim wrogiem, utrudniał mi codzienność, doprowadzał do depresji.

Może kiedyś nie dostałem dobrej pracy, bo ktoś powiedział za plecami „nie zatrudniamy tego pedała”. Nie wiem. To poza mną może.

Na co dzień jestem gardzącym światem, ludźmi a nawet sobą pedałem. Który nie kryje się w pracy, że wyrywa 16 latków, a na służbowym kompie likuje zdjęcia na LikePage „dupy, dupeczki”. Wkurwiam świat zapewne bardziej swoją osobowością, niż orientacją.

Mam też bloga, który od kilku lat jest częścią mnie. Czasem o nim zapominam, czasem wracam. Chyba czas wrócić na nieco.

Brak komentarzy: