Sprawa wygląda tak. Mamy październik. Zaczynają się nieśmiałe pytania "co robisz w Sylwestra". Mamy listopad. Tutaj czas na planowania i ogłaszanie. Grudzień to już okres panikowania "bo nie wiem gdzie a inni wiedzą".
Jak to widzę? To takie wydarzenie wypromowane przez wszystkich brzydkich, nudnych i starych którzy nie mają życia imprezowego. To jedyna noc kiedy faktycznie "mogą się zabawić", zwłaszcza iż następny dzień wolny (dla tych mało bawiących się kac jest wydarzeniem nadzwyczajnym). Pytanie jednak czemu ta presja przechodzi na innych? Tych którzy bawią się co tydzień, w piątki, w soboty. I muszą się doszukiwać w tej imprezie wyjątkowości (najebiemy się wyjątkowo PRZED północą?).
Poza tym pamiętajcie. Wszyscy będzie od jutra rocznikowo starsi. A starość dla każdego geja to najstraszniejsza rzecz na świecie :)
Kochani. Pijcie, ruchajcie się, ćpajcie jak potrzebujecie. Ale co weekend. Nie tylko w ten.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz